niedziela, 2 listopada 2014

89. Reakcja łańcuchowa

Lubimy z żoną oglądać filmy i o nich rozmawiać. Dzielić się opiniami i wrażeniami. Nie tylko tymi dotyczącymi zdjęć, muzyki, czy gry aktorów. Często rozmawiamy o tym, co autor miał na myśli. Idąc jeszcze dalej - analizujemy zachowania głównych bohaterów, porównując je do swoich wartości i przekonań, próbując postawić się w takiej samej sytuacji jak oni w filmie. 

Czasem się spieramy, niekiedy mamy całkiem inny punkt widzenia na daną sprawę. Jeszcze innym razem dzielimy się swoimi opiniami. Zdarzają się filmy, po których przez dłuższą chwilę nie mówimy nic lub bardzo niewiele. Troszkę już tych filmów obejrzeliśmy razem. Od prostych i łatwych po tak zagmatwane, że nie wiadomo o co chodzi. Jako że oboje jesteśmy po terapii na filmy patrzymy przez pryzmat nie tylko życia, ale bierzemy pod uwagę również wzorce i zachowania ludzkie.

Ostatnio obejrzeliśmy wspólnie Plac Zbawiciela. Jak bardzo prawdziwy jest ten film świadczy fakt, że oparty jest na autentycznej historii jednej z wielu rodzin, która przeżyła taką katastrofę finansową i moralną. Cały dramat bohaterów, polegający na braku własnego mieszkania, po zastanowieniu ma swoje drugie i trzecie dno, do którego można się dokopać tylko właśnie przez pryzmat naszych życiowych doświadczeń i wiedzy o zachowaniu człowieka.

Każda postać w tym filmie niczym tytułowa reakcja łańcuchowa dokłada swoje trzy grosze do nieustannie zbliżającej się katastrofy. Film tak prawdziwy, że aż straszny. W chwilę po obejrzeniu wpadła mi jedna myśl do głowy. Każdy, kto bierze ogromny kredyt na dom czy mieszkanie, powinien taki film obejrzeć przed decyzją o podpisaniu cyrografu na dwadzieścia czy trzydzieści lat. 

Pozytywnym argumentem w głowie po seansie jest to, iż zawsze można poszukać jakiegoś wyjścia z nawet najbardziej zagmatwanej sytuacji. Wystarczy tylko wziąć na siebie odpowiedzialność za własne życie.

sobota, 25 października 2014

88. Przedszkole

Jakiś czas temu udałem się na testy psychologiczne czy wszystko ze mną ok. Po otrzymaniu skierowania i zaczerpnięciu informacji gdzie mogę je odbyć, udałem się w wyznaczone miejsce. Oczywiście musiałem odczekać na swoją kolej parę tygodni. Na dodatek, przez gapiostwo pani prowadzącej, czas oczekiwania przedłużył się o następne tygodnie.

Przygotowań do badania nie było wcale. W pierwszej kolejności rysowałem różne figury geometryczne - od prostych po złożone. Potem było logiczne łączenie historyjek, ale najlepszą zabawę miałem przy układaniu wzorów z kolorowych klocków - od czterech kończąc na szesnastu, które były w różnych kolorach, a ponadto miały jeszcze wzory w paski. Następnym wyzwaniem było odkodowanie znaków odpowiadających konkretnym liczbom. Wszystkie badania miały swój określony czas, przez co nie mogłem się do końca nimi nacieszyć.

Wyniki wyszły dobre i przeciętne, więc nie ma się co obawiać. Nadal jednak nie wiem gdzie leży przyczyna mojego lunatykowania. Ale zabawa przy badaniu była przednia i znów mogłem poczuć się jak małe dziecko.

sobota, 11 października 2014

87. Różności


Wiele się dzieje w naszym życiu na co dzień i od święta. Niby znamy się już tyle lat, a jednak potrafimy siebie jeszcze zaskoczyć. Czasami nasze teksty bawią nas do łez. Innym razem jedno drugie w środku nocy pyta: "śpisz?", a potem - jak zwykle - następuje rozmowa, przytulanie i takie tam. Po dzisiejszym spacerze (jak dla mnie lekko przydługim) Karioka mówi do mnie: "to ty idź szybciej", na co odpowiadam: "ale ja ja już idę szybciej, pół kroku przed tobą, nie widać?"

Prosto i zwyczajnie, leniwie i niespodziewanie dzielimy się sobą, delektując każdym najsłodszym kęsem przerywanym łyżką dziegciu w formie przepychanki słownej. Dziś, po tak długim kontakcie z przyrodą, gdzie słychać było tylko wiatr w drzewach i śpiew ptaków przerywany przejeżdżającym rowerzystą, wracając do domu poczułem bliższą chęć rozkoszowania się promieniami słońca i delektowaniem na łonie natury. Godzinę później, kiedy musieliśmy już wracać i na drodze pojawiła się masa samochodów, zdałem sobie sprawę, że natura woli mnie, a ja ją - w czystej postaci. Bez tłoku, zanieczyszczeń i pośpiechu.

Z innej beczki - po raz kolejny organizowany jest europejski miesiąc bezpieczeństwa cybernetycznego. W związku z tym zachęcam do sprawdzenia swojej wiedzy w tej dziedzinie. Na koniec jedno mądre zdanie, które ostatnio wryło mi się w pamięć:  "ludzie dzielą się na dwie grupy - tych, którzy robią kopie zapasowe i tych, którzy będą je robić". Polecam więc pamiętać o tym nie tylko wtedy jak już będzie za późno.