czwartek, 1 listopada 2012

41. Ubuntu 12.04. "Przyjazny Puchacz"

Strasznie długo mnie nie było. W tym czasie wydarzyło się masę ciekawych rzeczy w świecie informatycznej pogoni za doskonałością. Dziś jednak chciałbym poruszyć temat z naszego rodzimego podwórka. Od 25. września dostępny jest nasz remiks Ubuntu. Lepiej późno niż wcale.

"Przyjazny Puchacz", bo o nim mowa, jest w pełni spolszczony. Jak zwykle zawiera masę oprogramowania potrzebnego na starcie i skrypt (program) ułatwiający poruszanie się i pierwsze kroki dla osób mających małe doświadczenie w korzystaniu z pingwina. W obrazie płyty, który można ściągnąć tutaj znajduje się przewodnik dla początkujących, który znacznie ułatwi zapoznanie się z systemem. Warto również wspomnieć, że jest to system z pięcioletnim wsparciem technicznym od firmy Canonical (tak zwany LTS). 

Wszystkich zainteresowanych zachęcam do ściągnięcia obrazu i wypaleniu go na płycie DVD lub utworzeniu startowego pendrive'a, a w dalszej kolejności do przetestowania w trybie Live DVD. Więcej informacji o zawartości płyty na stronach czytelni ubuntu.pl- Link. 

A na koniec mały screen z naszego przyjaciela oraz krótki film pomocny przy instalacji "Przyjaznego Puchacza".



czwartek, 27 września 2012

40. Syndrom pourlopowy

Urlop już się skończył. To fakt, który zapętla moje myślenie. Czasem jestem tu, a czasem jestem jeszcze tam  - nad naszym pięknym morzem. Wspominam. Zamykam oczy i czuję wiatr, szum fal, zapach lasu.

Kontakt z przyrodą, jak najmniej zmącony ludzką obecnością, wzbudza we mnie chęć spędzania na łonie natury jak największej ilości wolnego czasu. Czuję się wtedy taki mały. Taki nieistotny, wręcz przeszkadzający w tym, co się dzieje dookoła mnie. Widzę jak naturalne piękno jest bezcenne i kruche. Dobrze mi z tym i za rok chcę to powtórzyć z jeszcze większą dawką czystej  natury.

Wracając do zgiełku miasta - przeszkadzają mi samochody, hałas i tłumy ludzi. Choć i tu staram się zatrzymać na chwilę. Zamknąć oczy i cieszyć się słońcem. Słuchać odgłosów ptaków. Tu jest trudniej.

Praca wróciła już na swoje tory. I dobrze, bo się troszkę rozleniwiłem. A co - mnie też wolno.

Co do mojego zdrowia, to wszystko się już wyjaśniło i na szczęście to nic poważnego.

Pozdrawiam jesiennie. Czyli raz chłodno, raz gorąco - dla tych, co lubią zmiany.

sobota, 25 sierpnia 2012

39. Płeć piękna, ale czy słaba?

Jak trudno jest zrozumieć kobietę wie niejeden facet. Niektórzy mają nawet teorię, że kobiety się kocha, a nie rozumie. Sam muszę przyznać szczerze, że czasem mam problem ze zrozumieniem swojej połówki. Na szczęście w porę przychodzi olśnienie i już wiem co żona ma na myśli.

Przeglądając ostatnio książki w naszej małej, domowej czytelni, natrafiłem na tytuł, który nie dawał mi spokoju, więc nie bacząc na brak czasu, zawziąłem się i przeczytałem maleństwo w dwa wolne weekendowe  popołudnia.  Czytając, mało nie spadłem z łóżka parę razy. Autorem tej interesującej lektury jest pan Janusz Leon Wiśniewski.

Jak na doktora przystało, przyłożył się on mocno do swojej książki, zaczerpując wiedzę z różnych studni wiedzy rozsianych po całym świecie. Jego naukowe podejście i osobiste przemyślenia pasują mi bardzo. Jako doktor, między innymi informatyki, trafnie i przejrzyście opisuje swoje spostrzeżenia na temat kobiet i  mężczyzn oraz różnic w funkcjonowaniu ich ciał, duszy i umysłów. 

"Czy mężczyźni są światu potrzebni" - tytuł ten jest tylko zaczepnym granatem. O tym czy wybuchnie decyduje każdy facet decyzją: przeczytać, czy olać? Książka w prosty sposób przedstawia kilka aspektów funkcjonowania naszego mózgu. Sam często otwierałem oczy ze zdumienia. Książka jest latarnią wskazującą jak bardzo nasze społeczeństwo się zmieniło choćby przez ostatnie sto lat.

Próba zrozumienia kobiety powinna zacząć się właśnie poprzez tę lekturę. Otwarty umysł w mig skojarzy fakty ze swojego życia z tym, czego przed chwilą się dowiedział. Zachęcam do przeczytania - jeden z fragmentów brzmi:

"Jestem prawie pewny, że gdyby mężczyźni mieli "swoje dni", byłyby to z pewnością dni wolne od pracy. Zagwarantowane odpowiednią ustawą lub najlepiej dekretem. Poza tym skłaniam się ku przypuszczeniu, że gdyby mężczyźni rodzili dzieci, to świat składałby się wyłącznie z jedynaków".