niedziela, 8 grudnia 2013

50. Jak naprawić MBR – główny rekord startowy

Czasami z naszej niewiedzy czy nadgorliwości tracimy kontrolę nad tym, co robimy. Chodzi mi o przypadki, gdy przy próbie aktualizacji dowolnej dystrybucji Linuxa na wyższą dzieją się dziwne rzeczy. I pojawiają się problemy z uruchomieniem komputera. Kilka razy zdarzało mi się to - zwłaszcza, gdy na jednym kompie współistniały dwa systemy.

Czasami ktoś chciał, aby mu odinstalować Linuxa, nie uszkadzając przy tym Windowsa. Wtedy były małe schody i trzeba było kombinować. Ale jakiś czas temu znalazłem w sieci kompleksowy poradnik krok po kroku, w prosty sposób, jak to zrobić. Więc polecam do przeczytania i stosowania - jako ostatnia deska ratunku, która czasami się przydaje. Całość do przeczytania na blogu dobrych programów. Czasami tam zaglądam, bo naprawdę można tam znaleźć kilka innych perełek.

http://www.dobreprogramy.pl/roobal/Jak-usunac-Linuksa,31953.html

sobota, 30 listopada 2013

49. Terapia

Od pewnego czasu chodzę na terapię i jest ciężko. Fizycznie i psychicznie. Za każdym razem inaczej. To, co tam się dzieje, jest od dłuższego czasu we mnie. Sam jestem lekiem i sam jestem leczony - na tym polega praca w grupie.

Fizycznie pot leje się jakbym węgiel przerzucał na zimę do piwnicy. I tak już parę razy. Na początku życie i terapia obok, a teraz równocześnie żyją sobie we mnie. Współistniejąc tworzą nierozerwalny związek uczuć i myśli przeplatany chwilami rozbłysków, natchnień smutku, radości i zadumy.

Niczym dziecko, które od płaczu do śmiechu potrzebuje kilku chwil, nastroje się zmieniają. Ja się zmieniam, obserwuję siebie i innych. Kopię w środku swojej duszy tunel do najmroczniejszych zakamarków. Chcę wpuścić tam światło nadziei i miłości. Uzdrowić sam siebie. Dać siebie samego na tacy. Zapłakać, rozpruć zabliźnione rany i pozbyć się tego, co we mnie siedzi.

Sam nie wiem do końca co tam znajdę. Boję się.

Wiem jedno. Tylko bycie ze sobą szczerym przyniesie ulgę. Jeśli nie ucieknę i skończę to, co zacząłem wiem, że wygram sam ze sobą w pierwszej potyczce ze słabościami i pokiereszowaną duszą.

Wtedy na nowo odkrywać będę kim jestem i kim chcę być. Podążając w stronę wolności. Choć nie jest to łatwe i przyjemne. Polecam każdemu kto się waha.

Pozdrowienia i podziękowania dla żony. Za to, że jest.

sobota, 8 czerwca 2013

48. Es muss sein

Po raz kolejny zniknąłem na kilka miesięcy. Ostatnim razem obiecałem sobie, że to ostatni raz i nic z tej obietnicy nie wyszło.

Wracając na tory, sapię jak lokomotywa Juliusza Tuwima. Brak mi oliwy do smarowania szarych komórek. Niektóre z moich połączeń neuronowych kompletnie zgubiły swoje ulubione komórki. I tak błądzą w poszukiwaniu swojego miejsca.

Ostatnio, dzięki żonie, wpadła mi w ręce książka stanowiąca wyzwanie. Zmusza swoją powierzchownością do zastanowienie się nad jej głębią. Często padają w niej sformułowania, które dają wyraźny impuls życia.

Czym więc jest ten nasz byt tu na ziemi?
Zbiegiem przypadków?

Proste i skomplikowane. To, co lubię. Ilekroć staram się znaleźć odpowiedzi na proste pytania, stają się one kręte jak każde życie na ziemi. Czy jesteśmy tylko pyłkiem spadającym z kwiatów Stwórcy? Czy jesteśmy ziarenkiem piasku miotanym wiatrem na pustyni życia? Połączenie tych pytań z koktajlem następnych powoduje zamieszanie w głowie.

"Być albo nie być - oto jest pytanie" - o tym, między innymi, jest ta książka. Jedną z prób odnalezienia sensu bytu ludzkiego tu, na ziemi, poprzez historie ludzi, poprzez zdarzenia, słowa, myśli, uczucia. To, co nas definiuje jako ludzi, jest niezrozumiałe. Jest zmienne. Ale jak bardzo ważne dla każdego z nas.

Każdej chwili czas poświęca swoją uwagę. Skupia wydarzenia, które rozwijają się niczym szron na szybie.
Są piękne i zimne. "Nieznośna lekkość bytu" jest książką o miłości. Jest pełna poszukiwań. Pytań, na które sami musimy sobie odpowiedzieć. 

Czy tytułowa lekkość naszego życia jest dla nas błogosławieństwem czy przekleństwem, z którym nie potrafimy sobie dać rady? Chcemy czy musimy? Pragniemy czy nienawidzimy? Jak zawsze ciepło i zimno naszego serca spotyka się w nas tworząc uczucie. Wystarczy się w nie wsłuchać.